Hej! Jestem Agata!

"W doskonałej fotografii chodzi o głębię uczucia, nie o głębię ostrości."
Peter Adams

Moją największą pasją nie jest fotografia – najbardziej na świecie interesują mnie ludzie.

Uwielbiam wsiąkać w Wasze wielkie i małe chwile, chłonąć wyjątkowe i codzienne uczucia i opowiadać je po swojemu na zdjęciach.

Jeśli tu jesteś - na pewno szukasz kogoś, kto opowie Twoją historię tak, jak Ty będziesz ją przeżywać.

Możesz na mnie liczyć - uwielbiam słuchać historii z Waszego dzieciństwa opowiadanych przez rodziców, wzruszam się podczas toastów Waszych przyjaciół i tańczę z aparatem na Waszym weselu. Jestem z Wami dniu ślubu i staram się widzieć to wszystko, co Wam może umknąć w pędzie wydarzeń.

Nie jestem idealna - i moje zdjęcia też takie nie są.

Pokazuję prawdziwe miejsca i moje zachwyty nad niewidocznymi detalami - kosmykiem włosów wymykającym się spod wianka, kolorami na podłodze bocznej nawy kościoła pochodzącymi ze światła padającego przez witraż i delikatnym uściskiem dłoni zakochanych podczas kazania zaprzyjaźnionego księdza.

"Udało Ci się uchwycić tyle sytuacji, których nie zauważyliśmy!" "Wow! Nawet nie wiedzieliśmy, że tam byłaś!"

To rzeczy, które najczęściej słyszę po oddaniu galerii zdjęć.

To mnie cieszy, bo zależy mi by nie przeszkadzać, nie zasłaniać, ale być w centrum wydarzeń.

Jedna z par nazwała mnie nawet po sesji - foto ninja!

Fotografia ślubna jest moim sposobem na przeżywanie ludzkich historii miłosnych - znacznie lepszym niż oglądanie w kinie komedii romantycznych!

Nie urodziłam się z aparatem fotograficznym w ręku, mój tata ani dziadek nie mieli zakładu fotograficznego, a ja w dzieciństwie marzyłam o tym, by zostać Indianką, a nie fotografem.

Ale kiedy zaczęłam robić zdjęcia ludziom - nie umiałam przestać. I nie przestanę tak długo, jak długo będę obserwować ludzi z tą samą fascynacją dziecka poznającego świat.

Mieszkam nad morzem, ale kocham długą jazdę samochodem, więc chętnie odwiedzam dalsze zakątki Polski.
Mam wspaniałego męża, cudowną trzyletnią córkę i siedmioletniego kundla ze schroniska, który ciągle myśli, że jest małym szczeniakiem. Jestem niepraktykującą historyczką sztuki, a oprócz robienia zdjęć, pomagam małym firmom i prowadzę warsztaty kreatywne i dla przedsiębiorców. Kocham się uczyć i przekazywać wiedzę dalej!

Najczęściej umawiam się na spotkania w Waszych ulubionych kawiarniach, bo dbam o stały poziom kofeiny we krwi :) Nie znam słów: "za dużo kawy".

Ale dość opowiadania o mnie... może porozmawiamy o Waszej historii?
Reportaż z dnia ślubu - kościół w Gdyni, wesele w Hippika w Połchowie

Zapisy na 2019 rok!