Kiedy Ania napisała do mnie kilka miesięcy przed ich ślubem, byłam przeszczęśliwa, że mam ich termin ciągle wolny. Bardzo lubię śluby osób, które znają mnie już wcześniej i dzięki temu współpraca jest dużo swobodniejsza. Pomogłam Ani z szukaniem inspiracji na ślub, znalezieniem makijażystki, ale też z radością uczestniczyłam w jej rozterkach związanych z wybieraniem sukienki ślubnej. Czułam się dzięki temu częścią ich ślubu i nie mogłam się doczekać kwietnia. Dzięki mnie trafili do dominikanów w Gdańsku, a to jedno z moich ulubionych miejsc w Gdańsku na ślub kościelny: kościół św. Mikołaja jest przepiękny (obecnie zamknięty, bo wymaga pilnego remontu!), a opiekujący się nim dominikanie to cudowni, pełni miłości i zrozumienia ludzie. Wiedziałam, że Ania i Mateusz znajdą u nich mnóstwo wsparcia i ciepłą oprawę mszy. Nie zawiodłam się!

Obiad weselny urządzili w restauracji Zacisze w Gdańsku – byłam tam pierwszy raz (ale jak się okazało, nie ostatni w tym sezonie!) i pozytywnie zaskoczyło mnie piękne otoczenie i ogród w sąsiedztwie deweloperskich bloków. Były tam stare drzewa i staw z złotymi i czerwonymi karpiami, które wykorzystaliśmy przy szybkiej sesji plenerowej z Anią i Mateuszem. Był też taras, na którym jadłam obiad i to były zdecydowanie najprzyjemniejsze okoliczności jedzenia obiadu weselnego, jakie mogłam sobie wymarzyć – w wiosennym słońcu, z zapachem rozgrzanej trawy i świergotem ptaków w drzewach. Bajka!